logo

28.06.2019r.

Przejrzeli na oczy

Raz po raz ukazują się artykuły dotychczasowych wielbicieli autostrad prowadzonych przez miasta, których entuzjazm dla tych tworów cywilizacyjnych jakby trochę ostygł.

Było tak, że na początku 2010 roku niezadowolony pan Śmietana donosił czytelnikom „Gazety Wyborczej”, że „Protesty nadal wiszą nad autostradą do Warszawy” i pouczał ekologów, że na „autostradę do stolicy od lat czekają tysiące kierowców”

Aż tu w 2016r pan Śmietana zdziwił się, że „Lawinowo wzrasta liczba aut wjeżdżających do Warszawy”.

I o dziwo, dostrzegł zależność między rozbudową dróg, zwiększonym natężeniem ruchu samochodowego i wzrostem zanieczyszczenia powietrza!

Szkoda wielka, że pan Śmietana nie wspomniał o czym mówili ci „winni ekolodzy" parę lat temu.

Skąd tyle samochodów?

Tłok na warszawskich autostradach

I następna niespodzianka. 14 czerwca br. ukazał się artykuł kolegi redakcyjnego pana Śmietany, w tonacji wręcz dramatycznej.

Pan Jarosław Osowski w GW Tygodnik Warszawa ( „Samochody duszą miasto. Już półtora miliona aut z warszawską rejestracją”) poinformował czytelników, że w Warszawie w zastraszającym tempie rośnie liczba samochodów i na dokładkę stolicę dobija tranzyt!

Posługując się analizą aktywisty miejskiego wytknął mieszkańcom polskich miast, że ich wyznacznikiem statusu społecznego jest posiadanie samochodu. I to ma nas różnić od Europy zachodniej, w której szczególnie młodzi ludzie są bardziej proekologiczni.

A my zamiast iść ich drogą, przebijamy ilość zarejestrowanych samochodów w miastach na tysiąc mieszkańców miasta zachodnioeuropejskie a nawet Nowy Jork.

Ale to żadna nowość, o tym wiadomo od lat.

I nie wynika to ze snobizmu ale naszym zdaniem z racjonalizmu mieszkańców. Pewnie każdy chciałby nowy, mniej dymiący samochód reklamowany przez GW, ale jeżeli finanse pozwalają na kupno czegoś tańszego, dostępnego w szerokiej gamie marek i wie, że praktycznie dymu nie wyłapie żadna kontrola, to dlaczego nie!

Wychodząc naprzeciw temu zainteresowaniu zarząd Warszawy wydaje miliardy złotych na budowę nowych dróg, rozbudowę starych, przebudowę skrzyżowań i czego tam jeszcze, aby jeździło się szybko, wygodnie, bo przecież NIE bezpiecznie.

I przy tym ten zarząd ogłasza 3 podwyżki biletów komunikacji miejskiej i wmawia mieszkańcom, że za nadmierne zanieczyszczenie powietrza odpowiadają "kopciuchy", to czy można mieć do nich pretensje za dokonany wybór?

Ludzie potrafią liczyć i wychodzi im, że niedrogi samochód zasilany systematycznie paliwem, pozwala przemieszczać się taniej niż autobusem.

I mamy to co mamy; dużo dróg i dużo samochodów.

Pan redaktor dziwi się, że - tranzyt przez Warszawę rośnie na potęgę.

A dlaczego ma nie rosnąć? Przecież przez Warszawę przebiega trasa ekspresowa S-8 VIA BALTICA, autostrada A-2 a niedługo także S-7.

Ktoś wierzył, że tiry będą omijać Warszawę?

Owszem, zdarzało się, że ktoś z władz ogłaszał taką nowinę. Na jednej z demonstracji zapytaliśmy więc - jak ten zakaz wjazdu zorganizuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad? Ówczesny dyrektor mazowieckiego oddziału Wojciech Dąbrowski szczerze odpowiedział, że mogą co najwyżej namawiać kierowców do omijania miasta za pomocą ogłoszeń na tablicach ze wskazaniem na krajową 50tkę.

To tablicowe prawo podsumowała prezeska stowarzyszenia Ekologiczny Ursynów: pukając się w czoło zapytała - który kierowca zrezygnuje z krótszej i szybszej trasy na rzecz trasy po jednym pasie w obu kierunkach do tego niebezpiecznej w momencie powrotu krów z pastwiska?

Panowie dziennikarze, przecież byliście świadkami naszej walki o zaniechane projektu budowy autostrad w Warszawie. Trudno uwierzyć, że nie znany wam jest samorządowo - społeczny projekt, który przewidywał wybudowanie wyłącznie do Warszawy łączników z autostradą poprowadzonej w stronę Góry Kalwarii.

A tak na marginesie: do dzisiaj cierpnie nam skóra na wspomnienie jak zgnojono inżyniera od dróg, który pomagał w opracowaniu projektu samorządowego.

O tym co was TERAZ dziwi, alarmowaliśmy we wszystkich możliwych miejscach. Mieliśmy was przeciw sobie. Więc dzięki także mediom, w których pracujecie ”Warszawa łatwo dała sobie wcisnąć tranzyt ciężarowy całkiem blisko centrum”.

Dlatego teraz panowie popytajcie znawców, co zrobić aby chociaż odrobinę poprawić tę zabójczą dla mieszkańców Warszawy sytuację. To będzie ciekawsze. Biadolenie nad rozlanym mlekiem jest bezproduktywne.

Może lepiej przekonać GDDKiA do działań, jakie zastosowali eksploatujący australijską autostradę i tunel M5 East Motorway?

Krystyna Kowalska


Tagi: autostrady, drogi ekspresowe, smog, media, ekologia, samochody, transport, zanieczyszczenie powietrza, tiry, Śmietana, Osowski


- -

wszelkie prawa zastrzeżone